<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Stary wz> 
<author_1=Howard Fast>
<author_2=Maria Michaowska> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=5>
<date=1951-05-20>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Na przednim siedzeniu starego wozu, ktry wanie wjeda do miasteczka, siedzieli mczyzna, kobieta i szecioletnie dziecko. Mczyzna powozi dwiema ndznymi szkapami, a wcinite midzy rodzicw dziecko z niesabncym zaciekawieniem zwracao gow to w prawo, to w lewo. Kobieta bya drobna, lecz trzymaa si prosto i dumnie, jak gdyby zdawaa sobie spraw z ubogiego wygldu wozu i jakby swoj postaw chciaa naprawi ze wraenie.
Stary wz naadowany by wysoko meblami, garnkami, patelniami, krzesami, pociel, kup rnego elastwa i gratw. Wszystko to zakrywaa poatana brezentowa pachta. Po dwch stronach wozu przymocowane byy beczki na wod, a z tyu wymachujc brudnymi nogami siedziao jeszcze dwoje dzieci, jedenastoletni chopiec i dziesicioletnia dziewczynka.
Konie byy zmczone i szy ospale. Mczyzna nachyliwszy si nisko nad lejcami, puci je wolno. By chudy, kocisty, o zaronitej twarzy. Tylko kobieta zdawaa si wiea i wypoczta, jakby przed chwil opucia wygodne ko i gorc wann. Bya niskiego wzrostu, siedziaa wyprostowana, z rkami zoonymi na kolanach. Miaa na sobie gadk, sigajc kostek niebiesk sukni, bardziej niebiesk ni jej oczy wielkie, agodne i szeroko otwarte. Oczy jej byy waciwie jedyn pikn rzecz w jej maej, niepozornej twarzy. Ciemne wosy miaa cignite gadko i upite pod czarnym czepkiem.
Mino poudnie, gdy wjedali do miasta. Byo gorco, soce mocno przypiekao. Miasto skadao si z jednej dugiej ulicy mocno zakurzonej i o tej porze cakowicie wyludnionej. Tylko kilka koni stao przed dwoma bramami.
Kobieta spojrzaa na osiedle, na paskie domy, na konie stojce przed knajpami i mocniej zacisna rce zoone na kolanach, cigna usta i klaniciem jzyka daa do zrozumienia mowi, e miasto jej si nie podoba.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>